Patrick Edlinger: Świetlista Gwiazda

 
 
 

Tekst   dotyczący  Patricka  Edlingera  napisałem  z  myślą  o  zamieszczeniu  go na  stronie Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego. Jednocześnie  redaktor  www.wspinanie.pl  poprosił mnie o podobny artykul.
Zgodnie  z decyzją wszystkich zainteresowanych artykuł ukazuje się równocześnie na obu portalach.
Piotr Paćkowski


 

 

Patrick Edlinger - zdjęcie dzięki uprzejmości Yvesa Ballu  
  Patrick Edlinger - ze zbiorów Yvesa Ballu

 

Bright Star

Bright star, would I were stedfast as thou art--
Not in lone splendour hung aloft the night
And watching, with eternal lids apart,
Like nature's patient, sleepless Eremite,
The moving waters at their priestlike task
Of pure ablution round earth's human shores,
Or gazing on the new soft-fallen mask
Of snow upon the mountains and the moors--
No--yet still stedfast, still unchangeable,
Pillow'd upon my fair love's ripening breast,
To feel for ever its soft fall and swell,
Awake for ever in a sweet unrest,
Still, still to hear her tender-taken breath,
And so live ever--or else swoon to death.

John Keats


 

W nocy 16-ego listopada w La Palud w pobliżu kanionu Verdon zmarł w wieku 52 lat Patrick Edlinger.

Odejście wspinacza, który przyczynił się do popularyzacji free climbing-u, odbiło się szerokim echem w internetowej prasie i na portalach społecznościowych. Zgodnie z wolą rodziny i z względu na szacunek wobec zmarłego prasa nie podała przyczyny zgonu.

Pogrzeb odbył się po południu 22 listopada 2012 w Manosque (Alpes de Haute Provence) Organizatorzy Festiwalu Filmów Górskich w Grenoble, na którym Patrick miał w tym tygodniu przedstawić swoje dwa filmy, zajęli się urządzeniem skromnej ceremonii żałobnej. Po jej zakończeniu ciało Patricka zostało przewiezione do miejscowego krematorium. W ostatniej drodze wspinaczowi towarzyszyli wyłącznie najbliżsi.

 

Patrick Edlinger urodził się 15 czerwca 1960 w Dax w południowo-zachodniej Francji. Kilka lat później osiedlił się z rodziną w okolicach Tulonu. Tam też zaczął się wspinać, początkowo w Kalankach, później w Baou de 4 ouro (Baou czterech wiatrów), na Cimaju i wreszcie w Verdon. Pierwszą drogę solo zrobił w Kalankach kolo Cassis mając 12 lat.
W liceum w Tulonie Edlinger poznał Patricka Berhaulta, który stal się jego stałym wspinaczkowym partnerem i największym przyjacielem. Dwójka małolatów często wagarowała uciekając motorowerem na podtulonskie skałki. Trenowała tam intensywnie według własnej metody, będącej połączeniem wspinania na szybkość i podciągania się na rękach. Jej rezultatem były pierwsze francuskie 6b w Baou

W końcu lat siedemdziesiątych Edlinger pojawia się w Saussois i w Fontainebleau, by skonfrontować się z mitycznymi bulderingowymi standardami.
Francis Bocianowski (pionier wspinaczki klasycznej w Normandii) wspomina:

Patricka spotkałem kilka razy w Bleau, w Bas Cuvier. Koczował w swojej półciężarówce. Patrick interesował się trudnymi trawersami. Podziwialiśmy jego technikę. Jak opowiadał, trawersował często w Kalankach kolo Cassis. Nad wodą nie ma żadnego ryzyka. Można tylko wpaść do morza.

Tulon, podobnie jak Kraków, otoczony jest licznymi wspinaczkowymi "domenami". Patrick wspinał się praktycznie codziennie. Obok Henri Talamasco, Francisa Elichabé i Denisa Garniera Edlinger staje się jednym z najaktywniejszych tulońskich ekiperów. Dzięki jego obecności i eksploracji wzrasta renoma niektórych skal w południowej Francji. Przykładem tego może być Cimaiu, który przyciąga liczne rzesze francuskich i zagranicznych wspinaczy.
Henri Talamasco (partner, ekiper i przedsiębiorca prac wysokościowych) wspomina:

Na Cimaiu Patrick interesował się liniami, o których wcześniej nikt nie myślał. Szczególnie myślę o przewieszonej ścianie Carriere (Kamieniołom)

Edlinger był pionierem ostrego łojenia w Ceuse (Alpes de Haute Provence), gdzie otwiera i wyposaża w nity wiele trudnych dróg. Charakteryzują się one maksymalnym zaangażowaniem ze względu na oddalone punkty asekuracyjne.
Laurent Girousse (przewodnik wysokogórski) opowiada o eksploracji Ceuse :

Patrick wynajął w okolicy podupadłą farmę, gdzie koczował z kumplami. Uzbrojony w wiertarkę eksplorował Ceuse (sektory : Berlin, Demi Lune, Femme Noire, Femme Blanche .) Na drogach Edlingera asekuracja jest skąpa, gdyż brakowało mu pieniędzy na sprzęt. Loty na nich są niebezpieczne, posiadają renomę nie do przejścia. Zresztą taka była wówczas miejscowa etyka. Edlinger nie "odkrył" Ceuse, lecz zrozumiał niesamowity potencjał ściany. W końcu lat 70. przyszli miejscowi łojanci jak Macle, Fossard czy Lafaille, byli jeszcze za młodzi, żeby interesować się eksploracją Ceuse. Interesowały ich wówczas tylko wielkie drogi alpejskie. Patrick wskazał im drogę na przyszłość. Dzisiaj asekuracja na drogach Edlingera polepszyła się, lecz ich zaangażowanie i ekspozycja pozostały.


W latach 80-tych francuscy wspinacze porzucają definitywnie tire-clous (łapanie się haków). Niedługo po swoim przybyciu do Verdon Patrick znajduje się w ścisłej francuskiej czołówce wspinaczkowej. Stanowili ją Jean-Pierre Bouvier (tzw. Mucha) Patrick Berhault, Marco Troussier. Wkrótce pojawia się najnowsze pokolenie: bracia Le Ménestrel, Jean- Baptiste Tribout, Jacky Godoffe, Thierry Renault i ostro wspinające się dziewczyny : Cathérine Destivelle i Isabelle Patissier.

Patrick Edlinger wspina się sporadycznie w Alpach (Oisans) Ostatnią z jego nielicznych eskapad wysokogórskich jest próba pierwszego zimowego przejścia Superkuluaru (droga Boivin-Gabarrou) na Mont Blanc du Tacul w 1980r. (z Berhaultem i Martinezem)

W 1982 roku Patrick spotyka się z filmowcem Jeanem- Paulem Janssenem. Rezultatem były dwa filmy: "Życie na czubkach palców" ("La vie aux bout des doigts") i "Vertical opera". W pierwszym ze wspomnianych filmó w wspinaczew wielu krajach odkrywają nagle niesamowitego blondyna z czerwoną opaską na czole, wspinającego na żywca i wiszącego na jednej ręce na trudnym okapie w Verdon. Podczas zwisu drugą ręką spokojnie grzebie w woreczku z magnezją. Z dnia na dzień Patrick staje się gwiazdą małego ekranu. Film La vie aux bouts des doigts robi światową karierę. Patrick, jak wspomina, zarabia na wspomnianym filmie śmieszną sumę, która wystarcza mu zaledwie na zakup kilku par wspinaczkowych butów i niezbędnego sprzętu. Wkrótce Edlinger staje się najpopularniejszą francuską postacią w plebiscycie zorganizowanym przez Paris Match.

Dzięki niespodziewanemu sukcesowi Patrick zaczyna wreszcie zarabiać na życie wspinając się. Pojawiają się pierwsi sponsorzy (Beal), propozycje telewizyjnych reklam, krótkie role w filmach Claude'a Leloucha i Joségo Giovanniego. Patrick Edlinger nigdy nie myśli, aby zostać przewodnikiem czy instruktorem wspinaczki.

W 1986 roku Patrick wygrywa pierwsze zachodnioeuropejskie zawody wspinaczkowe w Bardonecchi. Startuje też na zawodach w Związku Radzieckim.
Sukces Patricka nie podoba się niektórym wspinaczom, według których staje się on wyłącznie gwiazdą mediów. Jeden z jego owoczesnych konkurentów, Marco Troussier, mówi:

Patrick miał szczęście ze "wypłynął", lecz przecież wszyscy reprezentowaliśmy ten sam poziom wspinaczkowy.


Związanie się Edlingera z mediami nie podoba się wielu amatorom free climbing - gdyż kłóci się ono z ówczesną francuską ideą wspinaczki klasycznej; ta powinna być "przezroczysta" w dosłownym sensie tego słowa. Po przejściu drogi pozostać powinny tylko ślady magnezji. Nakręcenie filmu, publikacja zdjęć, udzielanie wywiadów - to fakty, które brukają tę nieskazitelną ideę. Lecz, jak to często bywa, pierwsze wrażenia są mylne. Patrick ma rację! Postanawia, że nie pozwoli na kolejny wyzysk swojej osoby przez media, jak to miało miejsce po nakręceniu filmu "Zycie na opuszkach palców". Edlingerowi udaje się oswoić media.

W połowie lat 80. w gronie pretendujących do tytułu najlepszego wspinacza świata Edlinger staje się wyrzutkiem Wśród zazdrosnych pretendentów rej wodzą bracia Le Menestrel oraz Jean-Baptiste Tribout (gang Paryżan). Iskrą zapalną w tej, odbywającej się na łamach pism wspinaczkowych nagonce na Edlingera staje się dokonana przez niego "dewaluacja" trudności drogi "Specjaliści" w Verdon (otworzonej przez J.B. Tribout) z 8C na 8b. Paryżanie rzucają Patrickowi wyzwanie: udowodnij ze jesteś najlepszy. Odpowiedzią zainteresowanego jest zwycięstwo na zawodach w Snowbird w USA.

W 1995 roku Patrick ma poważny wypadek wspinaczkowy, wypadek, który zaważa na jego późniejszej karierze. Podczas treningu w Kalankach kolo Cassis Le Blond wspina się z asekuracją na drodze 7b, wpinając się rutynowo wyłącznie do kilku punktów asekuracyjnych. 20m nad ziemią, w miejscu kluczowych trudności, urywa się jeden z chwytów. Patrick zalicza długi lot. Znajdujący się przypadkowo w pobliżu lekarz reanimuje nieprzytomnego wspinacza, wykonując mu masaż serca. Patrick wychodzi z tego wypadku praktycznie bez szwanku: ma tylko naderwanych kilka mięśni.
Po wypadku Edlinger kończy definitywnie karierę sportowa twierdząc, iż "będzie łoił teraz ósemki wyłącznie dla przyjemności". Wkrótce przeprowadza się do La Palud (mekka wspinaczy), gdzie otwiera gite touristique L'Escales (pokoje gościnne i posiłki dla turystów). Patrick mieszka w wiosce Bonlau, należącej do gminy La Palud.
W 2002r. po narodzinach córki Nastii Patrick Edlinger, alias Le Blond, przestaje wspinać się na żywca. Zarządza swoją firmą i żyjąc w separacji z matką Nastii
wychowuje sam dziecko.
W 2004r. ginie w Alpach Patrick Berhault, jeden z najwybitniejszych alpinistów ostatnich lat. Przyjaciel i "przyrodni" brat Patricka. Tragiczne odejście Berhaulta (odpada z nawisem śnieżnym), autora wielu łańcuchówek solo w Alpach jest z pewnością wielkim ciosem dla byłego solisty.

Według Jean-Michela Asselina i Gillesa Chappaza w ostatnich czasach Patrick jest w stanie głębokiej depresji. Usiłuje rozwiązać swój problem z alkoholem. Problem, o którym mówi:

To chyba najtrudniejsza solowa droga w moim życiu. Myślę, że ją pokonam.

Przed kończącym się właśnie festiwalem filmów górskich w Grenoble Patrick udziela ostatniego wywiadu dla Dauphiné, którego końcowe zdanie wykorzystywane jest przez rożnych gryzipiórków w internetowej i drukowanej prasie jako testament zmarłego wspinacza. Robią to z intencją celowego rozedrgania opinii publicznej, rządnej sensacji:

Jestem człowiekiem wolnym. Nie żałuję niczego w moim życiu.

Według raportu żandarmerii Patrick Edlinger nie popełnił, jak sądzą niektórzy, samobójstwa. Ostatnio przygotowywał się do Festiwalu w Grenoble, jego ostatnim marzeniem była podroż jachtem dookoła świata. W wolnych chwilach łowił pstrągi "na muchę". To była jego ostatnia pasja po powrocie z Réunion.

Z pewnością Patrickowi brakowało wspinaczki solowej, dla wielu wspinaczy escalade jest pasją, często skazaną na nienasycenie. Być może właśnie to nienasycenie było powodem jego depresji. Patrick Edlinger postarzał się, jak wszyscy. Lecz nadal był gotów do konfrontacji z najmłodszymi wspinaczami. Być może stwierdził, iż nigdy nie będzie juz tym, kim był.

Na portalach internetowych mnożą się wypowiedzi wspinaczy i nie tylko, będące hołdem dla Patricka Edlingera. W prasie internetowej i drukowanej autorzy artykułów powielają do znudzenia te same informacje dotyczące jego życia prywatnego. Autorem tych informacji jest Jean Michel Asselin, autor mającej ukazać się w styczniu biografii Edlingera. Celem Asselina jest z pewnością promocja wspomnianej książki. Dziwne, że człowiek, podający się za przyjaciela zmarłego w tak żałosny sposób oddaje hołd Patrickowi. Podobna jest postawa Gillesa Chappaza, który nie dokończył kręconego niedawno filmu z Patrickiem. Chappaz prawdopodobnie zmontuje krotki film dokumentalny, do którego obejrzenia trzeba zachęcić publiczność.
Z tymi hienami cmentarnymi rozprawił się krótko ojciec Patricka po ceremonii żałobnej w Manosque.

Patrick Edlinger, Bright Star, zaszczepił u tysięcy nowicjuszy pasję wspinania. Otworzył nowe horyzonty przed tymi, którzy wspinali się od dawna. Z jego twarzy promieniowała radość ze wspinania. Radość, lecz nie cierpienie, jak twierdza niektórzy znani alpiniści. Wspinał się w niepowtarzalnym stylu, z elegancją i płynnością. Przesuwał się z chwytu do chwytu, niejako rzucając wyzwanie prawom grawitacji, pozostawiając za sobą wyłącznie biały pyl. Niedawno ktoś trafnie określił jego technikę: pełzał po skale jak jaszczurka. Z pewnością !
Po śmierci Patrick znalazł się wreszcie we "wspinaczkowym zwierzyńcu", obok pająków (z Lecco i tych słowackich), obok wiewiórek z Cortiny.

Patrick Edlinger był postacią charyzmatyczną. Ci, którzy go znali, pamiętają jego zagadkowy uśmiech (jak na obrazach Leonarda da Vinci) i wrodzona prostotę w zachowaniu. Edlinger był człowiekiem skromnym i dyskretnym. Po sukcesie nie przewróciło mu się w głowie.
Patrick miał kilka przydomków: Le Blond jest najbardziej znanym i używanym. Inni zwali go Bogiem lub Spidermanem. Zmarły wspinacz nie był gwiazdorem, jak twierdzą niektórzy. Patrick był Świetlistą Gwiazdą, wędrującą w wertykalnej przestrzeni.

Nikt chyba nigdy się nie dowie (lecz to bez znaczenia), co stało się w domu Patricka w Bonlau w piątek szesnastego listopada 2012. Tragedia wydarzyła się prawdopodobnie nocą na klatce schodowej. Patrick znalazł się na schodach, które okazały się dla niego schodami do nieba. Być może chciał ucałować śpiące dziecko.
Lot, straż pożarna, karetka pogotowia i żandarmeria.

Szesnastego listopada Patrick Edlinger, Bright Star, rozpoczął ostatnią solową wspinaczkę do Raju Łojantów. Mocno wierzę, że spotka się tam niedługo z Patrickiem Berhaultem i innymi wspinaczami.

Au revoir Patrick!

Honfleur, listopad 2012

 

Piotr Paćkowski


"Życie na czubkach palców"

"Vertical opera"