W kasku i z dobrą parą j... w gaciach:
Francis Bocianowski

     
  Wspinaczka w Normandii - między Doliną Sekwany i Atlantykiem

Dla francuskich i zagranicznych turystów Normandia i jej piaszczyste plaże są synonimem alianckiej inwazji z 1944 roku.
Dla Paryżan normandzka wieś (słomiane strzechy, soczyste zielona laki i liczne krowy) jest synonimem weekendowego wytchnienia i spokoju.
Innym ta nadmorska kraina kojarzy się głownie z doskonałymi potrawami, w których nie brakuje lokalnych renomowanych składników ze śmietaną, calvadosem i camembertem na czele.
Dla wspinaczy ze środkowo-północnej Francji skałki normandzkie (po Fontainebleau) są jednym z najbliższych miejsc treningowych eskapad (100-120 km na zachód od Paryża)


Wywiad z Francisem Bocianowskim

Francis Bocianowski

Louviers w Górnej Normandii. Spotkanie z jednym z pionierów wspinaczkowej eksploracji Normandii - Francisem Bocianowskim.

Piotr Paćkowski: Hej Francis, nie widzieliśmy się kopę lat!

Francis Bocianowski: co najmniej z 15 długich lat. Mi stuknęła niedawno osiemdziesiątka i od ubiegłego roku przestałem się wspinać, czasem robię łatwe bloki w Fontainebleau.

PP: Jakie były początki wspinania w Normandii?

FB: Kolo 52-ego roku trzeba było coś zmienić, gdyż pod Paryżem było tylko Bleau. Inne skałki, jak Sossois czy Surgy to prawie 200 km od stolicy. Ktoś w klubie dal cynk, że w Dolinie Sekwany przed Rouen są wapienne skały, wiec pojechaliśmy zobaczyć.

Dolina Sekwany PP: To właśnie tam się poznaliśmy, chyba w Connelles? Jak wyglądało otwieranie dróg, bo skała tam jest miejscami parszywa, to nietypowy, mocny wapień!

FB: To wapień z kredą, najeżony wystającymi krzemieniami (sileksy) Wszystkie drogi robiliśmy z dolną asekuracją, używając zwykłych haków, które trzymały się tylko psychologicznie jak na trudnej hakówce.

PP: Chyba loty były niewskazane?

FB: Raczej tak, bo byłoby glebowanie. Wówczas trzeba było mieć dobrą parę j. w gaciach no i kask, gdyż z góry czasami leciało.

 

Później zaczęliśmy produkować pierwsze ringi z prętów zbrojeniowych, później produkowali nam te ringi znajomi ślusarze. W tej chwili są długie ringi i żywice.


Dolina Sekwany
PP: Czy inni ekstremalni wspinacze pojawiali się w Connelles?

FB: Rzadko, gdyż ówczesne gwiazdy wołały się wspinać na pewnych, dobrze asekurowanych drogach. Często przyjeżdżał Christophe Profit urodzony w Rouen. Otworzył kilka nowych dróg. Lecz przede wszystkim wielokrotnie zwyciężył w maratonie wspinaczkowym, organizowanym przez nasz klub w normandzkich skałkach. Jako jedyny potrafił zrobić ponad 80 ekstremalnych dróg w ciągu dnia. Inni wyłoili najwyżej ze dwadzieścia.

PP: Jak wierciliście? Nie było wówczas jeszcze nitownic.

FB: Na początku używaliśmy śrubokrętów amerykańskich z resorem. Trzeba było tylko zmienić resor na silniejszy i wyprodukować wiertła. Wkrótce pojawiły się nitownice.


Dolina Sekwany Obecnie są wiertarki bezprzewodowe, nie ma problemu. Co kilka lat organizujemy większe roboty w Normandii, gdyż klimat jest wilgotny i wszystko rdzewieje, poza tym w Sekwanie jest część morskiej wody. Wtedy przywozimy spalinowe agregaty elektryczne.


PP: Ile dróg otworzyłeś w Dolinie Sekwany?

FB: (uśmiechając się skromnie) nie uważam, że byłem głównym inauguratorem dróg, to była zespołowa praca.

PP: Nie bądź taki skromny - słyszałem, że otworzyłeś ponad 900 dróg.

 

 

FB: Szczerze mówiąc nie pamiętam, może tak będzie. Spytaj Pascala (jego siostrzeniec), wydał ostatnio nowy przewodnik. W sumie łoiliśmy razem, najaktywniejszymi wspinaczami klubu byli: Jean Vic (pseudo Nano) i Rolland Trivellini, jeden z najzdolniejszych wspinaczy z tamtej epoki. Pascal Bocianowski Rolland otworzył także kilka ekstremalnych szlaków bulderingowych (circuits d'escalade) w Fontainebleau, tych oznaczonych czarnym kolorem ( ED/ED+). W 1965 roku zrobił pierwsze przejście Całunu na Jorassach, trzy lata przed Desmaisonem i Flemattim. To inna afera!!!

Zginął w marcu 1967-ego roku na Eigerze (w rok po Harlinie) podczas próby otwarcia nowej drogi na prawo od White Spider. Później w okolicy otworzyli drogę Japończycy.

PP: No właśnie, pomówmy o Rolandzie Trivellinum! Skąd powstał ten dym z Całunem?

FB: Jak wiesz, w naszym klubie nikt nigdy nie szukał reklamy. We Francji kiedyś był tylko CAF, pretendujący do ekskluzywnego klubu z czasów przedwojennych i GHM (Groupe de Haute Montagne), no i nasz związek finansowany przez partie lewicowe FSGT.

Roland Trivellini PP: Chyba rozumiem! Jeśli dorzucimy do tej śmietanki nazwę Waszego Klubu Red Star (Czerwona Gwiazda), nic dziwnego, iż Was nie lubili, to przecież były czasy Zimnej Wojny i Żelaznej Kurtyny, za którą sam osobiście mieszkałem, ha ha!

FB: Miedzy innymi, a może tylko dlatego.
Wracając do Całunu: Roland zrobił drogę, opis z miejscem, gdzie zostawił haki. Po powrocie poszedł do GHM w Cham, gdzie go wyśmiali. Wówczas szefem tej mafii był Paragot. Mam oficjalne pismo od niego z nagłówkiem GHM, w którym pisze, iż ze względu na brak dowodów postanowili nie uznać tego pierwszego przejścia i nie zamieścić wzmianki o nim w wydawanym raz do roku wykazie osiągnięć (Annales de Haute Montagne)

PP: Wcale mnie to nie dziwi, podobna sprawa była z Profitem, który zapowiedział, że zrobi na "żywca" "Directe américaine": wszyscy się śmiali! Lecz Profit miał zdjęcia i film robiony z helikoptera żandarmerii! To były dymy zazdrosnych, podobnie jak z Amerykanami, którzy wyłoili szowinistom z Chamonix najciekawsze drogi jak Dru, Fou i Filar Brouillard

FB: Tak było! Wejście Rolanda uznali od razu Anglicy i Niemcy. Mam list od Hiebelera, który prosi o opis drogi Rollanda w celu zamieszczenia go w piśmie klubowym

Całun - droga Trivelliniego PP: Jak zakończyła się ta afera?

FB: Lionel Terray robił wywiad z Rolandem na RTL, usiłując wpuścić go w pułapkę, zadając podchwytliwe pytania. Po programie radiowym oświadczył, że Roland zrobił drogę. Podobna była reakcja Contamine'a i Mazeaud, który się wk.. na GHM mówiąc, że pierdoły opowiadają.

Mamy tez w Klubie list od Belgów, którzy tego dnia widzieli światła czołówki na Całunie pod szczytem. Potem widziałem w prasie wspinaczkowej, że jeden zespół czeski zrobił Całun (już po Desmaisonie) Czesi szli innym wariantem, który różnił się od drogi Desmaisona. Potwierdziło to również linie obrony Rolanda, który szedł chyba tamtędy, ale przed Desmaisonem!

PP: To nie pierwszy smród w Górach. Trzy lata później Desmaison "otworzył" oficjalnie Całun! Chyba cała sława była dla niego

FB: Prasą piała tylko o tym. Poszliśmy z kolegami z klubu na prelekcję Desmaisona, przed którą podpisywał pięknie wydany program.

Jean Vic (Nano) podsuwa swój egzemplarz i Desmaison pyta: "komu zadedykować"?

Na to Nano: "Rolandowi!"

Desmaison zzieleniał, podpisał, wiedząc, że jesteśmy na prelekcji. Roland Trivellini Nie odważył się powiedzieć, że zrobił pierwsze przejście Całunu, tylko: pierwsze przejście zimowe. Po uczciwej reakcji Contamine'a, Mazeaud i Terray'a to była kolejna mała satysfakcja - może największa - dla Rolanda!

Desmaison był wielkim alpinistą, lecz nie raz miał za uszami!

PP: Kilka lat później ofiarą podobnych krytyk stal się Ivano Gherardini. GHM, którego szefem był potem płk. Marmier, nękał także Batarda i Destivelle!

Myślałem, że się posikam czytając Twój list w tej sprawie sugerujący obecność notariusza po otwarciu nowej drogi (we Francji takie akta wydaje komornik).

A`propos Desmaisona; widziałem go tylko raz, w 2005 roku, podczas mikrowywiadu w Cham. Zauważyłem, iż nie był rozmowny na niektóre tematy, jak akcja po Niemców na Dru. Podobna jest opinia innych wspinaczy, z którymi rozmawiałem i którzy znali go osobiście. Lecz niech spoczywa w spokoju! (widzę wzruszenie na twarzy Francisa)

Jeśli wolisz Bocia (pseudo Francisa), to możemy zmienić temat

FB: Nie, jeszcze może mam parę j.
Chcesz mówić o Eigerze? Mówiłeś przez telefon, ze ta sprawa cię interesuje? (Bocia znika na chwilę i wraca z trzema grubymi teczkami akt: Całun, Eiger i Etretat!)

Całun - już mówiliśmy. Teraz o Eigerze. O Etretat pomówimy na końcu, bo to trochę przyjemniejsze, chociaż Roland też tam się wspinał

PP: Widziałem w jednej z książek o Eigerze, że Roland Trivellini zginął na Eigerze w 1965 roku. Potem debilny artykuł w Montagnes Magazine mówiący o fikcyjnej śmierci i ucieczce Rolanda do Argentyny.

FB: Roland był jednym z prekursorów, choć może nie był znany, gdyż nigdy nie szukał reklamy.

Droga Trivelliniego na Eigerze Po Całunie zwierzył mi się, iż chce zrobić Eiger solo i nową drogą! To był nie tylko wyśmienity wspinacz, lecz także górski wynalazca. Po Całunie pracował nad prototypem hamaka, który można byłoby zawiesić na jednym haku. Dzisiaj tego typu hamako-namioty mają nazwę "portaledge". Innym prototypem było cos w rodzaju sanko-plecaka, który można łatwiej przeciągać na takich lodowych polach, jak na Eigerze.

Z tymi "sankami" wyruszył Roland na Eiger w marcu 1967. Rok wcześniej był na ścianie zimą, może w tym samym czasie co Harlin, chyba wcześniej, to był tylko rekonesans.

PP: Nie chce Ci przerywać ale na temat hamaka jest wzmianka na necie, na polskiej stronie na temat ewolucji sprzętu alpinistycznego - z nazwiskiem Trivellini. Prototyp został oficjalnie opatentowany we Francji w 1965 roku

FB: No widzisz, nic w naturze nie ginie!

W styczniu 1967 roku Roland powrócił na Eiger, żeby przygotować swe szybkie wejście. Targał wory ze sprzętem i żywnością na szczyt zachodnią granią, po czym zjazdami przebył w dół planowaną drogę, rozmieszczając tu i ówdzie trochę sprzętu, żywności i ładunki butanu.

W marcu zaatakował ścianę na prawo od drogi Harlina i na lewo od drogi japońskiej z 1969-ego roku.

Kolo 12-ego marca załamała się pogoda. Roland miał krótkofalówkę, lecz wtedy baterie były inne, niż dzisiaj i radio nie bardzo działało. Na Kleine Scheidegg pojawił się Roger Bellot, kolega Rolanda, który miał nawiązać z Rolandem łączność radiową. Słyszał, że ktoś przez radio wzywa pomocy, lecz kontakt szybko się urwał.

Powiadomieni przez Bellota o braku kontaktu z Rolandem zrobiliśmy w klubie składkę i pojechaliśmy "busem" do Grindenwald. Uczestniczyli w niej Jean Vic, Daniel Caput, Roger Flagel, Guy Heran, Christian Auzon-Cape i ja.

Wówczas na Scheidegg przybyli Niemcy, którzy brali udział w przejściu drogi Harlina (po jego śmierci) z Hastonem. Byli to Haag i Votteler. Votteler zginął później w Dolomitach. Pamiętam jak w przeddzień zapiliśmy i rano Haag pyta się mnie: Franzosich - Schnaps? To byli ludzie z jajami!

PP: To musiało wywrzeć na was wrażenie! Ludzie z directy Harlina!

FB: Haag i Votteler przyjechali na rocznicę drogi Harlina. Innych nie było.

Gdy się tylko dowiedzieli, że szykujemy akcję, od razu zaproponowali swoją pomoc, ale nasza ekipa była wystarczająco liczna

PP: Jak podejrzewam, waszą akcję zaplanowaliście od dołu? Podobnie jak odbyła się później akcja na Petit Dru po Niemców? Jakie mieliście namiary na pozycje Rolanda na ścianie

FB: Było to logiczniejsze, gdyż mieliśmy szanse na znalezienie śladów na planowanej przez Rolanda drodze.

Trivellini zostawił w Klubie szkic drogi, którą chciał zrobić. Podobne rysunki znaleźliśmy też u niego w domu.

Po kilku godzinach pogoda się załamała, spadło dużo śniegu i z powodu zagrożenia lawinowego musieliśmy się wycofać.

PP: Kto zrobił zdjęcia ściany, które w tej chwili oglądamy?

Ciało Rolanda w ścianie Eigeru FB: Nazajutrz było małe "okienko pogodowe", więc zleciliśmy Ty Rufferowi, słynnemu pilotowi lodowcowemu, wykonanie serii zdjęć w tej części ściany, gdzie mógł się znajdować Roland. Było za duże ryzyko żeby iść pod ścianę. Potem trzeba było wracać do pracy, bo i tak przez tą naszą wycieczkę na Kleine Scheidegg chcieli nas wylać

PP: Co wynikało z tych zdjęć?

FB: Po tygodniu Ruffer przysłał nam zdjęcia, które oglądaliśmy przez lupę. Na jednym z podszczytowych zachodów, na prawo od Pająka, zauważyliśmy coś jakby sylwetkę leżącą na śniegu. Guy Heran miał kontakty na policji, która zanalizowała zdjęcie. Konkluzja była obiecująca. Według policji była to sylwetka człowieka. Laboratorium policyjne podało nam nawet wzrost i wagę sylwetki na zdjęciu. Zgadzało się co do joty z Rolandem.

Wysłaliśmy więc na Kleine Schaidegg Rogera Flagela, który wynajął helikopter, robiąc nowa serie zdjęć. Niestety, na wspomnianym zachodzie nie było juz widać sylwetki. Może zleciał, a może przysypał go śnieg. Wiedzieliśmy wówczas, ze nie ma już szans na odnalezienie Rolanda żywego

PP: Jak się zakończyła ta sprawa?

FB: Podczas sierpniowych wakacji pojechaliśmy ponownie pod Eiger, tym razem z zamiarem odzyskania zwłok Rolanda. Przygotowalismy 200m kabla metalowego żeby zjechać ze szczytu wielkim zacięciem, tam gdzie Roland naszkicowali awaryjne wyjście ze ściany. Było to bezpieczniejsze niż zjazd na linie. Podczas wejścia zachodnia granią byliśmy świadkami śmiertelnego lotu dwóch młodych Niemców, którzy ześlizgnęli się z lodową deską. Przerwaliśmy oczywiście akcję czekając przy zwłokach na akcję ratownicza. Potem ponownie załamała się pogoda

PP: Co do drogi Rolanda na Eigerze. Roland chyba miał nosa! Ta partie ściany atakował przed wojna Seldmayer z towarzyszem, później Polacy oraz Palenicek.

W 1983 roku mniej więcej na tej partii ściany otworzył Idealna Diretissimę słynny Pająk - Pavel Pochyly

FB: Rolanda interesowały nowe drogi. Ie pomylil się, tak jak na Całunie. Myślę, że jego przygoda zakończyła się 150m od szczytu. Może chciał wydostać się ze ściany wielkim zacięciem na prawo od Pająka.

Myślę, że - jak proponowałeś wczoraj podczas naszej rozmowy telefonicznej - warto dokończyć tę sprawę. Roger Flagel przygotowuje właśnie stronę internetową, poświeconą Rolandowi. Może ktoś się odezwie, może ktoś znalazł na ścianie jakieś po nim ślady. Fantazyjna wersja z Montagne Magazine, mówiąca o hipotetycznej ucieczce Rolanda do Argentyny, nie trzyma się kupy! Ponieważ "odgrzebałeś" tę sprawę, Roger Flagel znalazł syna Rolanda kolo Nicei. Żona Rolanda zmarła kilka lat temu we Francji. Gdyby Roland uciekł za granicę, z pewnością ściągnąłby do siebie rodzinę
Falaise d'Aval
PP. Ok, zakończyliśmy ten drażliwy temat. Gdzie prowadziliście dalszą eksplorację

FB: Głownie Fontainebleau, kilka ekstremalnych szlaków bulderingowych wytyczył tam Philippe Gilbert, Albert Geant. Otworzyliśmy kilka nowych dróg w Vercors i w Kalankach. Przez pewien czas członkiem naszego klubu był Pierre Beghin, zasłynął głównie solowymi zimowymi przejściami w masywie Mont Blanc, zginął w Himalajach

PP: Pomówmy teraz o wspinaczce nad morzem w normandzkich Kalankach!



Etretat
Jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystów ze względu na niepowtarzalna atmosferę skał wyrastających z morza.Etretat było niegdyś jednym z ulubionych miejsc pobytu pisarzy i malarzy. Miejscowość została uwieczniona w serialu poświęconemu Arsenowi Lupin.
Etretat na stanowisku


FB: Eksploracja zaczęła się przed wojną. Pierwsze drogi na Iglicy poprowadził Pierre Allain. Później podczas okupacji wspinali się tam Niemcy.
W latach 60-tych zaczęła się nasza klubowa eksploracja. Pierwsze drogi otworzył Trivellini, potem Muzart, Carpentier i Krier

PP: zapomniałeś chyba o sobie. Otworzyłeś tam przecież kilka dróg. Pamiętam, jak w 1990 roku wpuściłeś mnie w otwarta przez Ciebie drogę 'Grand Spigolo d'Etretat. Pamiętam do dzisiaj, jak łoiłem pierwszy wyciąg na skale mokrej jak gąbka. Wyciąg, który podczas przypływu znajduje się normalnie pod wodą.


FB: To były stare czasy. Trzeba było się wspinać podczas odpływu, żeby wejść w ścianę "suchą nogą"

PP: pamiętam, że godzina pełnego odpływu jest "tak mniej więcej", brodziliśmy przecież do kolan w morskiej wodzie podczas podejścia w drogę

W ścianieFB: W "złotej epoce" w Etretat umawialiśmy się z rybakami, którzy podwozili nas łodziami pod ścianę. Najgorszym momentem było wyjście, dość akrobatyczne, z łódki na skale

PP: technika wspinania była tam podobna jak w skałkach nad Sekwaną

FB: Nie było innej możliwości, amerykańskie śrubokręty, potem wiertarki bezprzewodowe

PP: Co dzisiaj w Etretat? Widziałem niedawno, iż erozja terenu postępuje

FB: To chyba koniec, sypią się podszczytowe partie, Zresztą młodzi boją się tam wspinać. Poza tym władze gminy zakazały ostatnio uprawianie wspinaczki w Etretat

PP: Dzięki Francis za rozmowę. Powodzenia ze stroną Trivelliniego w necie.






W ścianie




Louviers, marzec 2010

 
  rozmawial Piotr Paćkowski