Burgess Brothers
czyli
The return to Chamonix Valley

     
 

Bliźniacy BurgessNagła cisza na skałkach Les Gaillands koło Chamonix. Uwaga filmujemy!

Po długiej nieobecności w Dolinie Chamonix, bliźniacy Burgess udowadniają, iż po sześćdziesiątce można się jeszcze wspinać!

Krotki wywiad z Adrianem I Alanem Burgess.

W końcu lipca, podczas urodzinowej imprezy u angielsko-francuskich przyjaciół w Moussoux, zauważam dwóch osobników o długich włosach. Bez wątpienia - to bracia Burgess! Po krótkiej rozmowie bliźniacy Burgess akceptują wywiad i fotograficzny seans - nazajutrz w skałkach Gaillands.

Późnym wieczorem dzwonię do Leysin do Larry'ego Ware, naszego wspólnego przyjaciela: Uściskaj braci ode mnie. Uważaj, nie ciągnij ich za bardzo za język na temat górskich osiągnięć. To naprawdę bardzo skromne hipy, mniej mówią o sobie niż poniektórzy wspinacze o mniejszych osiągnięciach.

Nazajutrz, punktualnie o 14-tej spotykam się z bliźniakami; jako tłumaczka towarzyszy mi mieszkająca w Chamonix Francoise Call. Na Gaiilands opór wspinaczy, kierujemy się więc w stronę spokojniejszej partii skałek -secteur Forestier.

Bracia Burgess błyskawicznie przygotowują się do wspinaczki. Co chcecie robić? Jakieś 7a?

Nie, my na tych trudnościach to odpadamy - odpowiada, śmiejąc się, Adrian. Wpuszczam ich więc w jedyną wolną drogę: filarek, 6a+, pełznąc solo w trudnym terenie, z aparatem i lina do zjazdu na plecach.

Przez krotki moment okoliczni wspinacze i przewodnicy przestają się wspinać, podziwiając Burgess show. Z sześćdziesiątką na karku bliźniacy radzą sobie świetnie!! Do tego muskulatura w stylu Stallone i Schwarzeneggera!

Po trzech drogach zejście na parking i rozmowa w Buvette des Gaillands przy piwie i coli.

* * *

Piotr Paćkowski: kiedy zaczęliście się wspinać?

Alan Burgess: z bratem w Anglii, mieliśmy wówczas 14 lat.

PP: jakie były wasze alpejskie początki?

Adrian Burgess: Pierwszy raz pojechaliśmy do Europy, mieszkaliśmy wówczas w Anglii, w1970 roku. Wspinaliśmy się w Austrii, Dolomitach, no i wylądowaliśmy w Cham, na dzikim campingu w Biollay, koło cmentarza.

PP: Spotkaliście się z Hemmingiem?

Adrian: tak, Gary był trochę od nas starszy i. (śmiejąc się) był dla nas za bardzo znany, my byliśmy wówczas debiutantami..

PP: co zrobiliście w Chamonix w tym okresie?

Alan: nic ciekawego, kilka standardowych dróg.

Drugi raz przyjechaliśmy do Chamonix w 1972 roku zima. Wówczas niewiele osób łoiło zimą. Zrobiliśmy tylko trzecie zimowe przejście deski szwajcarskiej na Courtach, bo pogoda była do kitu. Wtedy w schronisku poznaliśmy Larry'ego Ware, który zaprosił nas do Leysin, do szkoły Harlina.

PP: Kto kierował wówczas szkółką?

Adrian: Jeśli się nie mylę to Haston W szkole nie pracowaliśmy- mieliśmy za mało doświadczenia. Alan z kolei bardzo dobrze pamięta pobyt w słynnym Vagabond Club!, będący hotelowo-gastronomicznym zapleczem szkoły Harlina.

Alan: tam było wiele dziewczyn i ciągle były imprezy. Pamiętam do dzisiaj jak Doug Haston spadł ze schodów. Nazajutrz miał wywiad z dziennikarzami i Bonnington tłumaczył, że Haston potłukł się w skałkach. To były dobre czasy!

PP: Wspominaliście przedwczoraj, ze byliście w Polsce.

Adrian: Byliśmy w Tatrach w Moku w latach siedemdziesiątych. Jak na pewno pamiętasz, w tamtych czasach nastąpiło wspinaczkowe zbliżenie polsko- angielskie, którego rezultatem był potem Changabang i osiągnięcia w Hindukuszu. Byliśmy nawet u Wojtka Kurtyki, wspaniały gość. Pamiętam, ze wspinaliśmy się miedzy innymi na Mięguszowieckim.

Alan: Pamiętam, ze mój plecak, gdy wracałem z Zakopanego, był bardzo ciężki. Jak się nazywał ten napój: Wyborova?

PP: Widzę, ze macie świetne wspomnienia, może pamiętasz jakąś anegdotę?

Alan: Nas wtedy nie było na tej wyprawie w Hindukuszu, ale Porter zawsze wspominał, jak jechał pociągiem przez ZSRR do Afganistanu. Żeby nie było problemów, Anglicy udawali polskich alpinistów. W przedziale ciągle leciały z głośnika radzieckie przeboje. W pewnym momencie Zawada zmulony tym repertuarem prosi Portera: możesz dać mi terrodactyla? I czekanem rozwalił ten głośnik!!!

PP: Jak z wyprawami w Himalaje?

Adrian: W latach 70-80 to były złote czasy na wyprawy, gdyż politycznie był bardzo dobry klimat w Nepalu i Pakistanie. Z bratem byliśmy mniej więcej na 25 wyprawach, śmieje się. Osobiście utkwiła mi w pamięci amerykańska wyprawa w 76 roku na Everest. Było ciężko, zima te gore pokonali jako pierwsi wasi alpiniści.

Alan: Od pewnego czasu nie jeździmy na wyprawy, za dużo osób zginęło;Tasker, Boardman i inni.

PP: Jaka jest tajemnica waszej długiej aktywności, jesteście jednymi z nielicznych , wspinających się dinozaurów?

Adrian: Trzeba mieć trochę szczęścia. Głownie z lawinami, bo to chyba największe niebezpieczeństwo w wysokich górach.

Alan: Chyba tak, ja osobiście dwa razy uniknąłem śmierci w lawinach. Raz na Lhotse instynktownie rzuciłem się w dol i serak przeleciał nade mną.

PP: Jak wygląda dzisiaj etyka wspinaczkowa w Stanach?

Adrian: Dalej jest trend żeby nie nitować. Chociaż na niektórych drogach o geometrycznych szczelinach nity by się przydały. Uniknęłoby to dużej ilości sprzętu. Ale ta etyka ma tez u nas aspekt handlowy. Chouinard produkuje te wielkie friendy. Gdyby ludzie nitowali spadła by masa sprzedanego sprzętu.

PP:, Z czego żyjecie dzisiaj?

Alan: Ja jestem przewodnikiem, czasami przyjeżdżam pracować w Alpach. Założyłem firmę trekkingową, ale po zamachach w 2001 roku spadła frekwencja wyjazdów. Daje kursy jogi muskularnej.

Adrian: Ja trenuje konie do jumpingu, bardzo przyjemna praca. Poza tym wygłaszam konferencje w rożnych firmach, bazowane na alpinistycznej motywacji.

PP: Dzięki za rozmowę, do waszego następnego przyjazdu.


* * *

Adrian i Alan Burgess: Urodzeni w 1948 roku. Dzieciństwo spędzili w Anglii, obecnie mieszkają w Stanach Zjednoczonych.

W latach 70-80 należą do amerykańskiej czołówki wspinaczkowej.

Główne osiągnięcia: Czerwony Filar Brouillard- nowa droga, Les Droites: filar Messnera - trzecie przejście, Fitzroy - droga Chouinarda, Denali - wschodnią ścianą droga Cassina w stylu alpejskim.

Wyprawy: Everest w 17 godzin, Dhaulagiri, Annapurna IV-pierwsze zimowe.

Książka: The Burgess Book of Lies: humorystyczne spojrzenie na alpinistyczny światek.

 

 

 
  rozmawial Piotr Paćkowski