Ostatnie podrygi zimy 2007



W ramach świąt wielkanocnych pojawiło się kilka pomysłów by broń Boże nie spędzać ich w domu;)
I tak w jeden dzień delektowaliśmy się skokami na hopie zrobionej "gdzieś" w Karkonoszach;), a w kolejny - wraz z kolegą "Wązkim" wybrałem sie na miłą piwno-sportową turę. Chodź pogoda nie dopisała, zrobiliśmy kawał niezłej wyrypy w 80%. po czeskich Karkonoszach.

A oto szczególy:
Start z Jagniątkowa, podejscie Czarnym Kotłem, zjazd do Martinowej Boudy - szybki browarek, zjazd oraz mozolne zejście niemalże do Szpindlerowego Młyna, skąd niebieskim szlakiem przez piękną dolinę Białej Łaby do schr. U Bileho Labe - szybki browarek.
Dalej strome - 400m deniwelacji - podejscie na Kozie Grzbiety i granią aż do czerwonego szlaku, który doprowadził nas do Lucni Boudy..., przez równię zjazd do Karpacza już standartowymi opcjami.
Niestety z powodu deficytu śniegu w niższych partiach musielismy maszerować w skorupach po asfalcie ale jezeli ktoś wybierze się na tą propozycję w lepszych warunkach śniegowych, będzie bankowo zadowolony z jej przefoczenia.